Anioły (i demony)

W dzisiejszej notce nie chcę przywoływać demonów. Niektóre  z warszawskich demonów odeszły już i lepiej ich nie budzić, inne czają się wciąż gdzieś w zaułkach miasta, ale w ten listopadowy wieczór lepiej zwrócić się ku aniołom łaskawiej patrzącym na miasto.

Anioły mają w zwyczaju przysiadać w różnych miejscach, najczęściej w parach. Dziś o dwóch anielskich duetach, z których jeden, bardziej znany, znalazł sobie miejsce pod staromiejskimi murami, a drugi przycupnął w miejscu mniej oczywistym – wśród ursynowskich bloków.
Para aniołów ze Starego Miasta obserwuje Wisłę z okolic ulicy Brzozowej. To anioły ewidentnie żeńskie i nieco melancholijne. Może to mieć związek z powstanczymi historiami, które wydarzyły się w okolicach w których jest ich dom i które niewątpliwie znają. Anioły warszawskie: czerwone jak krew i okaleczone, jak te które Igor Mitoraj umieścił na drzwiach znajdującego się nieopodal kościoła jezuitów.

Drugą parę aniołów znajdziemy w ogrodku przy jednym z bloków na ulicy Puszczyka. Te anioły są bardziej pogodne, przypominają parę zakochanych, ale ich nieziemskie pochodzenie zdradzają skrzydła. Dziwne miejsce dla rzeźb? Niekoniecznie. Najstarsza, północna część dzielnicy była polem działań upiększających, w ramach których przestrzeń publiczną ozdobiło kilkanaście rzeźb i płaskorzeźb. „Ursynowska starówka” nie przeżyła może takich zawieruch dziejowych, jak Starówka właściwa, ale i tak należy się cieszyć, że większość rzeźb przetrwała do naszych czasów.

A tak na marginesie, istnieją blokowiska i Blokowiska. Na Ursynowie wcale nie brak urokliwych zakątków, część bloków jest szczelnie otoczona roślinnością, a sielskość niektórych ogródków przywodzi na myśl letnie wyjazdy na działkę.

A warszawskie demony? Cóż, to chyba te przez które nasze anioły są takie smutne.

Advertisements

My gift for you: free city guide (in polish – ouch!)

Click here to download the issue

Once upon a time me and some fellow philosophy studens edited  a magazine called “Traktor Królewski”. It was a lot of fun creating it and (I hope) the readers  enjoyed it. Now, “TK” is no more, but it would be a pity for it to be lost forever.

This is why I wanted to share my favorite issue (OK, I’m being immodest, as I was editor in chief).

It is a guide to the city seen by the students, and it includes a lot of unknown, strange and sometimes creepy spots. The topics include: Warsaw FAQ,  a guided tour of the cities second-hands, an overview of the industrial district (Ursus), manual on how to enter a pub only for Russian diplomats, an interview with the creator of Warsaw studies, the mysterious night walkers, reviews of the best milk bars and much more.

The only problem is that it’s in Polish. But hay, it’s a beautiful and easy language 😉

Enjoy:)

Download it! 

The power of freedom

I’m sorry I just had to share this because it is so hilarious. This is a excerpt of Jas Kapela’s column in Krytyka Polityczna. Skipping all the politics, I’ll just paste in the paragraph where he writes (ironically) about the call of freedom of the polish soul that manifests itself in placing hideous posters and billboards along the roads of our country. What do I care about aesthetics and the public space? I am a FREE MAN!

Sorry, this will be in Polish (but anyway its a specific type of humor, so I guess you would have to be polish to understand):

“Niezmienna pozostaje zasada, że po wstępniaku poznacie ich. Więc czytam pierwsze słowa i nie wierzę: „Jesteśmy dowodem potęgi wolności. My «Newsweek Polska» kończący właśnie 10 lat”. Hm. Newsweek znaczy wolność? Hm, hm. Trochę mnie zatkało, ale czytam dalej. Może się dowiem, o co z tą wolnością chodzi. I rzeczywiście. „Za każdym razem, gdy wracam z zagranicy, uderza mnie niebywała witalność i aktywność Polaków, objawiająca się mnóstwem przydrożnych reklam…”, tłumaczy Maziarski. I teraz wszystko już jasne. Chodzi o tą słynną polską szlachecką wolność, że każdy może sobie wszędzie pierdyknąć najgorszego gargamela i nic nie można z tym zrobić. Za każdym razem, gdy wracam z zagranicy, dziwię się, że, jest u nas tak brzydko. Ale dziś zrozumiałem. To nie chodzi o brzydotę, chodzi o wolność. A ponieważ już to rozumiem, chciałbym bardzo podziękować „Newsweekowi Polska”, że o tę wolność dla nas tak dzielnie przez dziesięć lat walczyli. Co byśmy zrobili bez tych wszystkich reklam, zasłaniających ludziom okna. Jeszcze ktoś by przypadkiem dostrzegł kawałek rzeczywistości przez szybę i by się przestraszył. Lepiej tego unikać.”

Link to the entire article: http://www.krytykapolityczna.pl/JasKapela/Potegawolnosci/menuid-244.html

Walk in Sluzew

OK, so maybe it’s not the most beautiful neighborhood, but it is interesting and pleasant in it’s own way. During a local festival called M3 (check out their website: http://www.odblokuj.org/M3/) we took a lovely stroll through the area and we discovered some amazing places.

The Dominican church has a wonderful interior which slightly reminded us of Sagrada Familia. We visited a modern and luxurious block of apartments projected by Jams Architects and we saw some modernistic villas that survived the war. Finally we learned more about the housing estate Sluzew nad Dolinka, and we met a lady with a huge parrot.

All in all it was very interesting, and we are happy that more and more projects like this one are being carried out in the city.

Take a look at some of our photos (unfortunately shot with a mobile, but they might give you an idea about the architecture).